Subscribe

Weissmies łatwy czterotysięcznik .Opis wejścia, droga na szczyt zagrożenia

2019-09-20 Weissmies (szczyt)

Fot. 4000er, Public domain, Wikimedia Commons

Wpis opublikowany w wrześniu 2019 roku. Ceny, rozkłady, przepisy i inne informacje praktyczne mogły się od tego czasu zmienić.

Weissmies uważany jest za szczyt stosunkowo łatwy, polecany na początek przygody z Alpami. Latem w dobrą pogodę pod górę ciągnie nawet kilkadziesiąt osób, dwójkami, trójkami, najczęściej związani liną z przewodnikiem na całej długości trasy. Z jednej strony odbiera to przyjemność samotnego obcowania z górami, z drugiej ułatwia uzyskanie pomocy w razie niespodziewanego wypadku. Droga normalna na Weissmies będzie dobrym wyborem dla osób mało doświadczonych w Alpach, a także dla tych szukających aklimatyzacji.

Więcej o Dolinie Saas, noclegach i infrastrukturze przeczytacie w osobnym wpisie: KLIK.

Weissmies : drogi na szczyt

Na początek wyjaśnienie. Wysokość Weissmies podawana jest w polskim internecie niepoprawnie. Obecnie, z powodu globalnego ocieplenia, grubość pokrywy śnieżnej na wierzchołku zmalała, przez co wysokość zmniejszyła się z 4023 do 4017 m n.p.m.

Na Weissmies prowadzą dwie drogi normalne. Pierwsza z nich prowadzi stokiem południowym ze schroniska Almagellerhütte. Jest to droga po stoku nasłonecznionym, latem praktycznie pozbawiona odcinków po śniegu. Z uwagi na brak kolejek linowych na tym obszarze, zdobycie szczytu trzeba zaplanować na minimum dwa dni (przy zdobytej wcześniej aklimatyzacji).

Pierwszy dzień poświęcony będzie na dojście z doliny Saas, z miejscowości Saas Almagell do schroniska Almagellerhütte. Szlak jest malowniczy, prowadzi przepiękną doliną wzdłuż górskiego strumienia. Temu spacerowemu odcinkowi poświęcę na blogu osobny wpis. Dzień drugi będzie już atakiem szczytowym, podczas którego trzeba pokonać 1150 metrów przewyższenia, w całości po skałach. Późnym latem, gdy szczeliny lodowca otwierają się na stoku północnym, jest to dużo łatwiejsza i bezpieczniejsza droga na szczyt.

Druga droga normalna prowadzi na szczyt ścianą północno-zachodnią i zachodnią. Trasa prowadzi praktycznie w całości po lodowcu, a wyżej po śniegu dość eksponowanym zboczem podszczytowym. Droga ta wyceniana jest na PD-, czyli ‚nieco trudna’. Nachylenie stoku nie przekracza 40°, aczkolwiek w wyższych partiach ekspozycja jest duża. Zaletą tej drogi jest możliwość zdobycia szczytu w jeden dzień, korzystając z kolejki linowej z Saas Grund do Hohsaas. Drogę granią północno-zachodnią radzę wybierać maksymalnie wczesnym latem, gdy śnieg przykrywa lodowiec a szczeliny są pozamykane. Im późniejsze lato, tym ryzyko wpadnięcia do szczeliny rośnie.

Droga normalna ścianą północno-zachodnią

W tym wpisie skupię się na podejściu na Weissmeis najpopularniejszą drogą na szczyt ścianą północno-zachodnią. To także droga, którą wybierają przewodnicy alpejscy zabierając swoich klientów na szczyt.

Ostrzeżenie:
Poniższy opis wejścia na szczyt zakłada, że turysta posiada doświadczenie wysokogórskie w warunkach zimowych i potrafi posługiwać się sprzętem wspinaczkowym (czekan, raki). Przed wyjazdem w Alpy sugeruję odbycie minimum kursu turystyki zimowej w Tatrach. Wspinaczka wysokogórska jest sportem niebezpiecznym, wychodzicie w góry na własne ryzyko. Nie wychodźcie w wysokie góry samotnie ani bez doświadczenia.

Saas Grund -Kreuzboden - Hohsaas

Przed podjęciem decyzji o ataku szczytowym niezbędne jest zdobycie dobrej aklimatyzacji. Zdecydowanie odradzam atakowanie góry pierwszego dnia po przyjeździe, taki pomysł może skończyć się tragicznie, a na pewno nie przyniesie Wam przyjemności ze wspinaczki. Jednym z pomysłów na aklimatyzację jest rekonesans na zachodnim stoku grupy Weissmies.

Kreuzboden

Rozpocząć można od wyjazdu kolejką na wysokość 2397 m n.p.m. do Kreuzboden. Pierwszy przystanek kolejki linowej zostawia nas na szerokim płaskowyżu, który zagospodarowany został z myślą o całych rodzinach. Znajdziemy tu ścieżkę edukacyjną, plac zabaw dla dzieci, punkty widokowe i miejsca na piknik. To wszystko na wysokości, która przy pierwszej wizycie dosłownie odbiera oddech.

W zależności od upodobań, w Kreuzboden spędzić można kilkadziesiąt minut lub cały dzień. Ja polecam przede wszystkim przejście krótką, 30-minutową ścieżką edukacyjną prowadzącą przez most linowy, a następnie kontemplację przepięknych widoków na dolinę Saas z brzegów lokalnego jeziora. Widok wodospadu zrzucającego wodę do jeziora na tle majestatycznego szczytu Dom zapada w pamięć na długo i stanowi jedną z ikon regionu Saas. W Kreuzboden warto zatrzymać się choćby dla tego jednego pejzażu.

Weissmieshütte (Weissmies hut)

Kreuzboden to również stacja, którą wykorzystują turyści zmierzający na nocleg w schronisku Weissmieshütte. Schronisko położone jest na wysokości 2726 m n.p.m. i stanowi świetny punkt wypadowy zarówno na Weissmies jak i Lagginhorn. Tłumnie korzystają z niego Szwajcarzy, w sezonie koniecznie zarezerwujcie nocleg z wyprzedzeniem żeby uniknąć niemiłych niespodzianek. Jeśli nie macie jeszcze aklimatyzacji, nocleg w schronisku może być niezłym pomysłem przed atakiem szczytowym zaplanowanym na dzień kolejny.

Schronisko położone jest w odległości około 45 minut marszu ze stacji kolejki Kreuzboden. Ścieżka prowadzi zakusami po kamienistym grzbiecie, jest raczej monotonna i nużąca. Wysiłek wynagradzają coraz piękniejsze widoki, jakie otwierają się przed turystą w miarę zdobywania wysokości.

Sam budynek schroniska nie urzekł mnie. Są w Alpach schroniska położone w o wiele bardziej malowniczej scenerii. Detale typu sztuczna trawa wyłożona na tarasie (czy też w ogródku piwnym) dodatkowo nadają schronisku „festynowego” charakteru.

Hohsaas

Mijając schronisko Weissmieshütte kierujemy się dobrze oznaczonym i widocznym szlakiem w stronę najwyżej położonej stacji kolejki linowej w całej dolinie Saas. Jeśli w góry wybraliśmy się późną wiosną lub wczesnym latem, na tym etapie zobaczymy pierwsze śnieżne pola, po których prowadzi wydeptana ścieżka. Lodowiec tu jeszcze nie sięga, więc zakładanie raków mija się z celem, a niebezpieczeństwo kontuzji na tym odcinku jest niewielkie.

Teren pomiędzy Weissmieshütte a Hohsaas sprawia raczej przygnębiające wrażenie: surowa, niemal pozbawiona roślinności skała przeorana jest słupami kolejki linowej. Spod butów usypują się drobne kamienie i żwir, w suche dni drażniąc usta i nos, w deszczowe zamieniając się w błotnistą breję. Odcinek ten proponuję pokonać jak najszybciej, by rozpocząć właściwe podejście pod Weissmies.

Podążając w kierunku Hohsaas turysta nie będzie miał najmniejszym problemów z orientacją - schronisko widoczne jest z oddali, położone na odkrytym i oczywiście bezdrzewnym terenie. Z wysokości Hoohsaas wypatrzeć możemy aż 18 czterotysięczników, ze wspomnianym już szczytem Dom w masywie Mischabel na czele. Obracając się za siebie, zobaczymy masywny i ośnieżony Weissmies oraz skalisty Lagginhorn.

Ostrzeżenie:
Przypominam, że wychodząc wyżej niż schronisko Hohsaas niezbędne jest posiadanie doświadczenia alpejskiego i odpowiedniej aklimatyzacji.

Weissmies

Droga od stacji kolejki Hohsaas na Weissmies prowadzi po prawej stronie od okrągłego budynku restauracji, początkowo delikatnie w dół w kierunku jęzora lodowca. Początkowy odcinek chroniony jest drucianą siatką. Po kilkudziesięciu metrach docieramy do zagłębienia, a skałę na dobre przykrywa śnieg. Od tego momentu dalsza droga prowadzi bardzo stromo pod górę w całości po lodowcu i po śniegu. To tutaj większość ekip wiąże się liną i zakłada raki.

Lodowiec

Moim zdaniem w warunkach późnowiosennych, gdy lodowiec przykryty jest śniegiem a większość szczelin pozostaje zamknięta, ubieranie raków w tym miejscu jest przedwczesne - tylko spowolni marsz i odbierze siły podczas przebijania się przez dość głęboki śnieg. Rezygnację z raków polecam przemyśleć tym bardziej, że po początkowej stromiźnie droga wyraźnie wypłaszcza się. Przez kolejne kilkaset metrów maszerować będziemy w terenie niemal płaskim, przecinając lodowiec i kierując się w stronę właściwego zbocza góry.

Przy sprzyjającej pogodzie przemierzenie lodowca jest stosunkowo łatwe - w górę prowadzi wytarta dziesiątkami butów ścieżka - rynna która ułatwia marsz w głębokim śniegu. Bardzo ważne jest wyruszenie na szlak jak najwcześniej rano, gdy śnieg jest silnie zmrożony a słońce nie operuje na zboczu. W miarę upływu czasu śnieg będzie mięknąć, usypywać się i zapadać pod nogami, co stwarza oczywiste niebezpieczeństwo w najlepszym przypadku znacznego spowolnienia marszu i utraty sił, w najgorszym zapadnięcia się w szczelinę.

Trasa przez lodowiec może być nieco frustrująca przy sporej ilości turystów na szlaku. Jako że „rynna” w śniegu prowadząca w górę jest wąska, a śnieg mimo wszystko dość delikatny, wyprzedzenie grup maszerujących w wolniejszym tempie jest praktycznie niemożliwe. Na szlaku mogą tworzyć się małe zatory, które omijamy dopiero , gdy grupka zdecyduje się odpocząć i zejdzie z „rynny” na bok.

Warto pamiętać, że droga przez lodowiec nigdy nie będzie idealnie bezpieczna, i nawet wczesnym latem ryzykujemy wpadnięcie do szczeliny. Zwyczajnie głupim pomysłem będzie zbliżanie się do widocznych z daleka głębokich szczelin, które już o tej porze roku odsłonił śnieg. Bardzo niebezpieczne jest też przemierzanie tego odcinka po obfitych opadach śniegu, gdy ścieżka przez lodowiec nie jest widoczna a szczeliny są przykryte cienką warstwą puchu.

Późnym latem szlak często jest zamykany ze względu na zagrożenie lawinowe w kotle pod Weissmies i na otwarte głębokie szczeliny w lodowcu Trift. Wtedy pozostaje wybór trasy zboczem południowym, o którym wspomniałem na początku wpisu.

W górę ścianą północno-zachodnią

Przemierzywszy kocioł lodowcowy pierwsze zagrożenia mamy za sobą, co nie znaczy że teraz będzie łatwiej. Ścieżka zaczyna w końcu wić się stromo, zakusami w górę. Dla osób wrażliwych na ekspozycję ten fragment szlaku będzie bardzo wymagający. Oglądając się za siebie lub w dół widzimy, jak wysoko i stromo idziemy, jak małe z odległości wydają się sylwetki wolniejszych turystów i położone w oddali budynki Hohsaas. W takich miejscach wyraźnie czuć potęgę i majestat gór, łatwo złapać perspektywę i pojąć ogrom skały na którą usiłujemy się wdrapać.

Im późniejsza pora dnia, tym marsz po tym odcinku staje się mniej bezpieczny. Po godzinie 10 rano śnieg robi się bardzo miękki, usypuje się spod nóg, turysta zapada się momentami nawet po uda. Idąc wąziutką ścieżką wydeptaną w śniegu na bardzo stromym zboczu niezbędny jest czekan do asekuracji i stabilizacji, oczywiście założone raki i duża odporność na ekspozycję.

Lodowe mosty i seraki

Po bardzo mocnym podejściu, gdy trawers zbocza zakończy się, turysta wchodzi w teren o jeszcze innym stopniu trudności technicznych. Trzeba przyznać, że Weissmies nie pozwala się nudzić na całej długości trasy. Po minięciu największej stromizny droga prowadzi w terenie krętym, nierównym, poprzecinanym szczelinami, połączonym mostami lodowymi i bardzo wąskimi przesmykami. Zalegające po stronie zbocza masywne seraki powodują szybsze bicie serca, zwłaszcza podczas drogi powrotnej gdy śnieg rozmiękcza się, a słonce operuje bardzo mocno.

To tutaj miałem jedyny moment zawahania, gdy przez chwilę przyglądałem się wąskiemu przejściu przez lodowy most zastanawiając się, czy na pewno chcę iść dalej. To tu są napotkamy również na dwa ubezpieczone liną bardzo wąskie półki skalne, po których dosłownie przeciskamy się dalej przylegając ciałem do śniegu i górskiego zbocza by nie odpaść w dół.

Moim zdaniem ten odcinek szlaku jest najtrudniejszy, zwłaszcza w drodze powrotnej, gdy śnieg jest miękki a turysta zmęczony i podatny na błędy. Zachowajcie ostrożność. Z tej wysokości widać także liczne lawiniska po zejściu śniegu zboczami w dół, w stronę kotła lodowcowego. Zauważamy, że wydeptana w śniegu „rynna” którą szliśmy kilkadziesiąt minut temu prowadzi momentami skrajem lawinisk. Daje to dodatkowe wyobrażenie o potencjalnych niebezpieczeństwach jakie czekają na turystę w drodze na szczyt Weissmies.

Wierzchołek Weissmies

Po minięciu lodowcowego labiryntu mogę chyba napisać, że najgorsze za nami. Teraz droga ponownie prowadzić będzie stromo pod górę, ale grzbiet jest szeroki i daje poczucie bezpieczeństwa. Największym wyzwaniem od tego momentu będzie wysokość, która staje się odczuwalna, oraz wzmagający się lodowaty wiatr. Idziemy po terenie coraz bardziej odkrytym, częściowo eksponowanym, z każdym mijanym metrem temperatura oraz ilość dostępnego tlenu spada. Oddech przyspiesza, coraz częściej trzeba się zatrzymać na chwilę i odpocząć. Silne podmuchy wiatru potęgują uczucie zimna.

Gdy ja wyruszałem w góry temperatura w dolinie wynosiła około 3o°C, był to niespotykanie gorący czerwiec w Alpach. Po wyjściu na odsłonięty przedwierzchołek Weissmies temperatura spadła poniżej zera, a ja zacząłem trząść się z zimna. Przebieranie się na stromym zboczu przy silnych podmuchach lodowatego wiatru jest trudne - jeden nierozważny ruch i wasza kurtka lub rękawiczka ulatuje w przepaść. Wybierając się na Weissmess rozważcie zabranie ze sobą lekkich spodni przeciwdeszczowych które mogą służyć za przeciwwiatrowe, najlepiej rozpinane do 1/2 lub nawet 3/4 długości, żeby łatwo je było nałożyć. Ja używam spodni Marmot Precip (KLIK) i jestem bardzo zadowolony.

Ostatnie metry podejścia, pomimo dużego zmęczenia i wszechobecnego chłodu, to prawdziwa przyjemność. Wierzchołek Wiessmies wyłania się zza przedwierzchołka, cel wyprawy widać bardzo wyraźnie. Ostatni fragment prowadzi dość stromym podejściem, pokrytą nawisami śnieżnymi granią, po czym docieramy na wierzchołek. Szczyt pomieści do 10 osób i oferuje fantastyczną panoramę 360° na Alpy Pennińskie.

Panorama ze szczytu

Największe wrażenie robi widoczny na północ skalisty, stromy wierzchołek sąsiedniego Lagginhornu, pozbawiony śniegu, strzelisty, majestatyczny na tle dalszych szczytów. Patrząc w kierunku zachodnim widzimy masyw Mischabel z najwyższym szczytem Dom, potem długi łańcuch górski z Allalinhornem, Alphubelem i Taschhornem, dalej sztuczne jezioro Mattmark o charakterystycznym turkusowym kolorze wody. Na południu dostrzec można Stallihorn i Monte Rosa. Zresztą, zobaczcie sami:

Informacje praktyczne:

  • Pogodę w górach polecam sprawdzić tutaj: KLIK.
  • Informacje o możliwych problemach na trasie, zamkniętych odcinkach, zagrożeniu lawinowym przeczytacie TUTAJ w sekcji ‚Conditions’
  • Wyruszając w wysokie góry pamiętajcie o  odpowiednim ubiorze i o blokerze 50 spf !

Podobne wpisy

Determined woman throws darts at target for concept of business success and achieving set goals