Subscribe

Jak płacić za granicą - jaką kartą płacić za granicą, w jakiej walucie płacić?

2019-01-18 Ilustracja: portfel z kartami płatniczymi i monety na tle konturu globu

Wpis opublikowany w styczniu 2019 roku. Ceny, rozkłady, przepisy i inne informacje praktyczne mogły się od tego czasu zmienić.

Wyjeżdżacie całkiem dobrze przygotowani: karta w euro, trochę waluty, krajowa karta kredytowa na zapas. A mimo to w jakimś momencie na wypłatach z bankomatu i przeliczeniu kursów walutowych znika kilkadziesiąt - kilkaset złotych. I całe oszczędzanie, kombinowanie z tanimi lotami, wyszukiwanie promocji na nic. W tym wpisie przeglądnę ofertę polskich (i nie tylko) instytucji finansowych pod kątem płatności za granicą. Podpowiem jak płacić za granicą. W jakiej walucie płacić, na co zwrócić uwagę? Jaką kartą: walutową, debetową, kredytową? A może gotówką? Ile kosztuje wypłacanie pieniędzy w bankomacie?

Jak płacić za granicą - kartą czy gotówką?

Zacznijmy od podstawowego pytania. Co jest korzystniejsze: płacenie za granicą za pomocą karty płatniczej, czy też wymiana gotówki w kantorze? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista i jednoznaczna. Dużo zależy od kraju, do którego się wybieracie.

Zabranie waluty kupionej w kantorze w Polsce

Decydując się (bądź nie) na zabranie waluty w podróż, pod uwagę biorę przynajmniej 4 czynniki:

  1. Bezpieczeństwo
  2. Popularność waluty
  3. Ilość odwiedzonych krajów z różną walutą
  4. Stan sektora finansowego danego kraju

Bezpieczeństwo

Pierwszym i tak naprawdę największym minusem wożenia ze sobą większej ilości gotówki jest bezpieczeństwo. Wypchany banknotami portfel kusi złodzieja. Kilka-kilkanaście lat temu, gdy karty płatnicze za granicą były drogie, woziłem ze sobą całość waluty w portfelu. System miałem taki: część banknotów zostawiałem zawsze w hotelu, a na wycieczki zabierałem ze sobą drobne sumy. Sprawdzało się, jeśli zatrzymywałem się na dłużej w jednym miejscu. Choć i tak zdarzało się, że wziąłem ze sobą za mało pieniędzy i musiałem rezygnować z wejścia do muzeum czy kupienia sobie obiadu.

Jeśli w podróży często przemieszczałem się, sypiałem w pociągach i autobusach, nieustannie byłem w drodze, sytuacja była dużo bardziej skomplikowana. Po pierwsze, zwyczajnie bałem się spać w pociągach. Portfel z pieniędzmi i paszportem miałem schowany głęboko pod bluzką i co chwila nerwowo sprawdzałem, czy dalej się tam znajduje. Z perspektywy czasu widzę, jak naiwne to było zachowanie. Co chwila grzebiąc za pazuchą wskazywałem potencjalnemu złodziejowi, gdzie trzymam cenne przedmioty i że bardzo mi na nich zależało…

Ostatnim argumentem przeciw noszeniu ze sobą dużej ilości pieniędzy są negocjacje - na targu dla podróżnika to codzienność. Negocjuję długo, udaje mi się zejść z ceny, przekonuję że jestem budżetowym turystą i nie zapłacę tyle co bogaty Norweg czy Niemiec i… wyjmuję portfel wypchany plikiem banknotów. Totalna porażka.

Obecnie walutę z Polski biorę tylko na wyjazdy krótkie, do krajów bezpiecznych, i to tylko jako zapas. Tam gdzie się da, zakupy robię kartą płatniczą.

Kolejnym, niesamowicie ważnym czynnikiem, o którym zaskakująco często zapominamy, jest tzw. spread walutowy. W skrócie, jest to różnica między kursem kupna a kursem sprzedaży waluty w kantorze. Im większy spread, tym mniej korzystne jest kupno waluty. Spójrzcie na przykładową tabele kursów poniżej:

Dla najpopularniejszych w Polsce walut, do których zaliczamy przede wszystkim euro, ale też dolara amerykańskiego, funta i franka szwajcarskiego, spread jest relatywnie niewielki. Oznacza to, że zarówno kurs kupna, jak i kurs sprzedaży nie odbiega zbyt wiele od średniego kursu walutowego dla danej waluty.

Przykład:

Mam 1000 PLN. Chcę za tą kwotę najpierw kupić walutę, a następnie całość z powrotem zamienić za złotówki. Ile stracę na takiej operacji? Okazuje się, że dla EUR nie stracę zbyt wiele, natomiast dla litewskiego lita stracę połowę moich pieniędzy!

Dlaczego tak się dzieje? Otóż w przypadku walut popularnych, jak euro czy dolar, kantorom i bankom łatwo sprzedać i kupić walutę na rynku. Nie ryzykują, przyjmując od Was wpłaty, że zostaną z niechcianą później walutą. Mogą zaoferować „dobrą cenę” waluty, czyli niewiele odbiegającą od rzeczywistego kursu. Waluty „egzotyczne”, jak litewskie lity, tajlandzkie baty czy tureckie liry jest potem kantorom trudno odsprzedać i na tym zarobić. Dlatego proponowany kurs wymiany jest bardzo niekorzystny.

„Prawdziwa” cena waluty, odpowiadająca sile nabywczej naszych złotówek, plasuje się gdzieś pomiędzy kursem kupna a sprzedaży. I tak dla przykładu powyżej, prawdziwa (realna) cena waluty dla euro to będzie około 429, dla franka około 280,25 a dla lita około 75. Widzicie, jak bardzo tracicie kupując/sprzedając lity? W każdą stronę tracicie na takiej operacji około 250 PLN na każdy 1000 PLN!

Podsumowanie:

Wymiana waluty w kantorze w Polsce ma sens tylko i wyłącznie dla najbardziej popularnych walut. Tylko dla euro, funta, dolara i franka cena w kantorze jest zbliżona do rzeczywistego kursu wymiany. Kupując i sprzedając waluty „egzotyczne” w Polsce tracicie mnóstwo pieniędzy - nawet około 25% całej kwoty! I pamiętajcie, tracicie podwójnie - najpierw kupując walutę na podróż, a potem sprzedając ewentualne niewykorzystane nadwyżki!

Dokładnie ten sam mechanizm działa w egzotycznych krajach, w których chcecie wymienić złotówki. Często dziwicie się, dlaczego proponowany kurs jest tak niekorzystny. Wytłumaczenie jest łatwe - otóż w dalekich krajach nasz polski złoty jest walutą egzotyczną, której tak naprawdę nikt nie chce kupować.sprzedawać, stąd proponowane w kantorach kursy są tak niekorzystne.

W praktyce jeśli jedziecie do egzotycznego kraju i już koniecznie chcecie wziąć ze sobą w podróż walutę, polecam następujące rozwiązanie. W Polsce wymieniacie złotówki na dolary. Dolar to waluta uznana i szanowana na całym świecie, i nigdzie nie będzie walutą egzotyczną. Następnie w kraju docelowym wymieniacie dolary na walutę docelową, na przykład w Turcji na turecką lirę. To prawda, w przypadku takiego rozwiązania dwukrotnie stracicie trochę na przewalutowaniu, jednak poniesiecie dwa razy niewielki koszt (2 razy po około 2-3%) zamiast stracić na całej operacji w Polsce 15-20%.

Ilość odwiedzonych krajów z różną walutą i stan sektora finansowego

Ostatnie kryteria, jakie biorę pod uwagę decydując bądź nie o zabraniu ze sobą waluty w podróż, są ze sobą powiązane. Im więcej krajów będę odwiedzał, im więcej walut potrzebuję, tym mniej praktyczne staje się wożenie banknotów w portfelu. W praktyce planując odwiedziny w kilku krajach, nigdy nie wymieniam z góry każdej waluty. Biorę ze sobą kartę, lub walutę bazową (euro, dolar), którą potem wymieniam w lokalnych kantorach.

Czasem zdarza się także, że w kraju docelowym nie ma możliwości skorzystania z karty płatniczej, lub jest to wysoce nieopłacalne. Przykłady? Choćby Iran, odcięty od światowego systemu finansowego. Tam nie skorzystamy z bankomatu, całość gotówki musimy przywieźć ze sobą z Polski. Innym przykładem jest Uzbekistan, gdzie kurs czarnorynkowy uzbeckiego suma swego czasu był dużo bardziej korzystny niż kurs oficjalny. Nie opłacało się więc korzystać z nielicznych bankomatów ani z wypłat w kasie banku. Po pieniądze szło się do cinkciarzy na bazar, a oni akceptowali tylko dolary 🙂

Czy opłaca się brać gotówkę za granicę?

Podsumujmy sobie dotychczasowe wnioski. Zabieranie ze sobą w podróż waluty kupionej w kantorze w kraju ma sens tylko dla kliku podstawowych walut. Cała reszta egzotycznych walut jest sprzedawana po bardzo niekorzystnym kursie, gdzie podczas wymiany stracić możemy nawet 25% naszych pieniędzy. Jadąc do kraju egzotycznego nie kupujemy w Polsce egzotycznej waluty, tylko dolara, którego potem wymieniamy w lokalnym kantorze. W końcu, wożenie dużej ilości gotówki jest po prostu niebezpieczne i niepraktyczne - zaprasza do kradzieży i utrudnia negocjacje i poruszanie się po kraju. Są nieliczne kraje, jak Iran, które niejako wymuszają zabranie ze sobą gotówki - w takim przypadku bierzmy ze sobą dolara i wymieniajmy lokalnie.

Na drugiej stronie analizuję, jaką kartę opłaca się zabrać za granicą, jak płacić za granicą kartą debetową i kredytową, w jakiej walucie i w jakim banku wyrobić sobie kartę na wyjazd zagraniczny. Zapraszam!

Karta płatnicza w PLN za granicą

Z kartą płatniczą za granicą wcale nie jest łatwiej niż z gotówką. Także w tym przypadku na turystę czeka wiele ukrytych opłat, haczyków i niemiłych niespodzianek. Zobaczmy, jak płacić za granicą bez zbędnych kosztów i jak uniknąć opłat za przewalutowanie. Zacznijmy od tego, czym jest przewalutowanie.

Przewalutowanie

Płacąc za granicą kartą wydaną w polskim banku kwota transakcji zostaje najpierw przeliczona na tzw. walutę rozliczeniową naszej karty (PLN dla kart Visa i EUR dla kart MasterCard). Przeliczenie najczęściej* następuje po kursie organizacji wydającej kartę, czyli Visa/Mastercard. Kurs ten jest najczęściej korzystniejszy niż kurs bankowy.

Jak sprawdzić ten kurs? Nic prostszego, skorzystajcie z poniższego linka:

Do tej pory wszystko wygląda świetnie - przeliczamy waluty po korzystnym kursie międzynarodowej organizacji. I tu zaczynają się schody.

W przypadku kart MasterCard walutą rozliczeniową jest EUR, a nie PLN. Chcąc obciążyć nasz rachunek, bank wykona zatem kolejne, drugie przewalutowanie, z EUR na PLN, tym razem po swoim bankowym kursie (który często jest bardzo niekorzystny). Jakby tego było mało, od każdego przewalutowania bank może pobrać własną prowizję. Zazwyczaj to robi. Prowizja dla kart VISA jest z reguły nieco wyższa - tak bank rekompensuje sobie brak drugiego przewalutowania po swoim wewnętrznym kursie (dla MasterCard), na którym oczywiście też zarabia.

*zwrócono mi słusznie uwagę, że zasady rozliczenia i przewalutowania płatności kartą zależą od banku, a nie od organizacji płatniczej. Hipotetycznie może się zdarzyć, że bank nie będzie stosował kursu organizacji tylko zawsze swój kurs bankowy. Możliwe jest także, że nie będzie pobierał prowizji za przewalutowanie. W praktyce brak prowizji połączony z korzystnym kursem organizacji (VISA/MasterCard) to rzadkość. Bank musi na czymś zarobić.

Przykład:

Jestem w Anglii. Kupuję prezent dla znajomego o wartości 200 GBP. 9 stycznia 2019 roku oficjalny kurs GBP/PLN wynosił około 4,76. Oznacza to, że mój prezent dla znajomego wart jest teoretycznie  200 x 4,76 = 952 PLN.

Jeśli płacę kartą VISA, wyliczenie przedstawia się następująco:

  1. 200 GBP -> konwertujemy na PLN używając kursu oficjalnego VISA z tego dnia (1 GBP = 4,80 PLN)
  2. Otrzymujemy kwotę w PLN 200 x 4,80 = 960 PLN. Na tym etapie tracimy tylko 8 PLN w stosunku do kursu oficjalnego.
  3. Doliczamy prowizję bankową 960 * 5,90% = 56,64 PLN. Zwróćcie uwagę, jak olbrzymią prowizję dolicza nam bank!
  4. Otrzymujemy kwotę, jaka zostanie pobrana z mojego konta 960 + 56,64 = 1016,64 PLN.

Jeśli płacę kartą MasterCard, wyliczenie przedstawia się następująco:

  1. 200 GBP -> konwertujemy na EUR (walutę rozliczeniową MasterCard) używając kursu oficjalnego MasterCard z tego dnia (1 GBP = 1.114 EUR)
  2. Otrzymujemy kwotę w EUR 200 x 1,114 = 222,81 EUR.
  3. Następuje drugie przewalutowanie, teraz na złotówki, po kursie bankowym (niekorzystnym). Kurs bankowy tego dnia wynosił kupno/sprzedaż 4.1678/ 4.4256. Zwróćcie uwagę na olbrzymi spread!
  4. Obliczamy kwotę w PLN 222,81 * 4,4256 = 986,07 PLN. Już na tym etapie bank zarobił o 28 PLN więcej niż z przypadku VISA!
  5. Doliczamy prowizję bankową  986,07 * 3% = 29,58 PLN. To dodatkowy zarobek banku!
  6. Otrzymujemy kwotę, jaka zostanie pobrana z mojego konta 986,07+29,58 = 1015,65 PLN

Jak widzicie, tak w przypadku płacenia kartą VISA, jak i MasterCard, nasza końcowa kwota wygląda podobnie. Bank nie jest głupi i zabezpiecza swój zysk bez względu na to, jaką kartę wybierzemy. W przypadku VISA osiąga to wysoką prowizją, w przypadku MasterCard niższą prowizją ale dodatkowym niekorzystnym drugim przewalutowaniem.

Na jednej prostej transakcji tracimy 60 PLN w stosunku do teoretycznej wartości 952 PLN! Realnie jest to ponad 6%.

Dla porównania kantor:

Dla porównania, tego dnia kurs kupna/sprzedaży w kantorze w Polsce wynosił około 4,74 / 4,78. Gdybym zakupił funty w Polsce, kupno 200 GBP kosztowałoby mnie 200 x 4,78 = 956 PLN. Tracę 4 PLN w stosunku do kursu teoretycznego i jest to zysk kantoru.

Podsumowanie - czy opłaca się płacić polską kartą płatniczą za granicą

Chcąc zapłacić kartą płatniczą wydaną w polskim banku koniecznie zwróćcie uwagę na dwie kwestie:

  • jaki kurs przeliczeniowy stosuje bank dla płatności zagranicznych (kurs organizacji czy własny kurs bankowy)
  • jaka jest prowizja za przewalutowanie

Jedyną opcją, która gwarantuje brak ukrytych opłat jest stosowanie przez bank kursu rozliczeniowego organizacji wydającej kartę (VISA/MasterCard) i brak prowizji za przewalutowanie. W każdym innym przypadku absolutnie nie opłaca się dokonywać jakichkolwiek płatności za granicą. Tracimy duże pieniądze na prowizjach bankowych oraz czasem na podwójnym przewalutowaniu po niekorzystnym bankowym kursie.

Na dzień pisania tego artykułu (styczeń 2019) lista polskich banków stosujących kurs organizacji i niepobierających opłat za przewalutowanie dla podstawowych kart do konta jest krótka:

  • Bank Pocztowy (karta VISA)
  • EnveloBank (karta VISA)
  • Getin Bank (karta VISA)
  • Pekao (VISA i MasterCard)

UWAGA na bankomaty!

Dokładnie ten sam mechanizm naliczania prowizji i podwójnego przewalutowania bank może stosować, gdy wypłacamy pieniądze za granicą z bankomatu. Dodatkowo dorzuca nam jeszcze opłatę na korzystanie z bankomatu… Wychodzimy jeszcze gorzej niż płacąc bezpośrednio kartą w sklepie.

Dla wyżej wspomnianych banków jest to za każdą wypłatę:

  • Bank Pocztowy  (karta VISA)  1% kwoty, min 5 PLN
  • EnveloBank (karta VISA) 1% kwoty, min 5 PLN
  • Getin Bank (karta VISA) 4,5% kwoty, min 10 PLN - dużo!
  • Pekao (VISA i MasterCard) 2% kwoty, min 5 PLN (dwie pierwsze transakcje bez opłat po spełnieniu określonych warunków)

W jakim polskim banku najbardziej opłaca się mieć konto i kartę do płatności za granicą?

W mojej ocenie lista banków, których kartą opłaca się aktywnie płacić za granicą jest bardzo krótka. Są to Pekao oraz Bank Pocztowy i jego nowa marka EnveloBank.

Nie macie konta we wspomnianych wyżej bankach? Mam dwa triki, które sam stosuję podczas wyjazdów zagranicznych. Są to bezpłatne konta walutowe, które pozwalają uniknąć prowizji i przewalutowań i płacić bezpośrednio w walucie kraju, w jakim obecnie się znajdujemy. Zapraszam na trzecią, ostatnią stronę!

Jak najlepiej płacić kartą za granicą?

Rozwiązanie chyba już kiełkuje w Waszej głowie. Najlepiej znaleźć kartę, która pozwala płacić rachunki od razu w walucie docelowej bez jakichkolwiek przewalutowań i bez prowizji bankowych. Taka karta jest rozwiązaniem bezpiecznym, nie musimy nosić ze sobą dużej ilości gotówki, możemy w każdej chwili albo zapłacić nią w sklepie, albo wypłacić pieniądze z bankomatu. Na tą chwilę na polskim rynku istnieją dwa konkurencyjne rozwiązania, które są podobnie opłacalne dla polskich podróżnych: konto walutowe w kantorze walutowym Alior Bank oraz wielowalutowa karta i konto w Revolut.

Konta walutowe w Alior Bank (Kantor Walutowy)

Zaczynamy od tradycyjnego banku, w którym środki chronione są przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Alior Bank oferuje bardzo ciekawą usługę Kantoru Walutowego. W ramach Kantoru Walutowego możemy otworzyć całkowicie bezpłatne rachunki walutowe. Do każdego rachunku możemy wnioskować o wydanie również całkowicie bezpłatnej karty - pod warunkiem wykonania tą kartą jednej dowolnej transakcji w ciągu 6 miesięcy od jej wydania. Banalne.

Przelewy w PLN na i z rachunku Kantoru Walutowego są bezpłatne. Wypłaty z bankomatów w Polsce są bezpłatne. Wypłaty za granicą: pierwsza w danym miesiącu kalendarzowym jest bezpłatna, każda kolejna to 9 PLN. To chyba jedyny minus Kantoru Walutowego. Chcąc uniknąć opłaty najlepiej całą potrzebną nam sumę wypłacić z góry, na początku wycieczki. Tyle że wtedy musimy chodzić z dużą sumą w portfelu - pisałem o tym wcześniej omawiając bezpieczeństwo…

Jak doładować sobie takie konto? Mechanizm działa tak:

  1. Przelewam środki z mojego banku na rachunek w PLN otwierany domyślnie w Kantorze Walutowym (bezpłatne, działa jak zwykły rachunek bankowy w Alior Bank). Przelewy z Alior Bank dochodzą od razu, przelewy z innych banków w przeciągu 1 dnia roboczego, jak między bankami.
  2. Wymieniam walutę on-line w Kantorze Walutowym. Kursy w ramach Kantoru Walutowego są konkurencyjne, a najczęściej bardziej korzystne od kursów w kantorach stacjonarnych. Podgląd na trend kursu mam na bieżąco.
  3. Moje środki w PLN maleją, pojawiają się za to środki w wybranej walucie obcej.
  4. Od tego momentu mogę płacić kartą walutową, tak w kraju jak i za granicą. Mogę też wypłacać pieniądze z bankomatu w kraju i za granicą.
  5. Jeśli nie wykorzystam podczas podróży środków, z powrotem zamieniam je na PLN i zlecam przelew do mojego banku. W ten sposób odzyskuję pieniądze co do „centa”, podczas gdy kantory najczęściej nie wymieniają bilonu i zostajemy z drobniakami po każdej podróży.

Kantor Walutowy w praktyce

W praktyce ja działam tak - otwieram rachunek walutowy w interesującej mnie walucie i wnioskuję o kartę. Od razu po otrzymaniu karty do rachunku idę do sklepu (jeszcze w Polsce) i dokonuję zakupu za jakąś drobną kwotę. Warunek bezpłatności karty spełniony, kartę chowam do portfela i zapominam o kosztach.

Kantor Walutowy oferuje rachunki i karty w następujących walutach:

AUDGBP
CADHUF
CHFJPY
CZKNOK
DKKRUB
EURSEK
USD

Dla USD, EUR i GBP mamy możliwość wyrobienia bezpłatnej karty płatniczej.

Jak widzicie, dostępne są najpopularniejsze euro, dolar, funt i frank szwajcarski, ale też rubel, forint czy czeska korona. Co dalej? Jeśli jadę do kraju, w którym zapłacę w EUR, USD lub GBP, otwieram odpowiednie konto i wnioskuję o kartę płatniczą do niego. Wymieniam środki sumę w Kantorze Walutowym i płacę kartą walutową. Unikam jakichkolwiek opłat za przewalutowanie (bo płacę w walucie lokalnej), unikam też prowizji banku i niekorzystnych kursów wewnętrznych banku. Płacąc kartą walutową w lokalnej walucie nie ponoszę żadnych dodatkowych opłat.

OK, a co w przypadku, gdy jadę do egzotycznego kraju, którego waluty nie ma na liście? Co w przypadku, gdy waluta jest na liście, ale bank nie wydaje do niego karty? W takim przypadku otwieram rachunek walutowy w USD i zabieram ze sobą kartę walutową w USD. Posiadacze karty denominowanej w USD nie płacą za przewalutowanie transakcji, które odbywa się po korzystnym kursie MasterCard a nie kursie banku.

Haczyki 🙂

Haczyk 1 – brak prowizji za przewalutowanie obowiązuje tylko dla karty w USD. Karty w EUR i GBP mają opłaty za przewalutowanie. Płacisz w egzotycznej walucie - płać tylko kartą w USD.

Haczyk 2 - płacąc kartą w USD za produkt wyceniony w EUR albo GBP (czyli 2 pozostałe waluty podstawowe Kantoru Walutowego) opłata za przewalutowanie jest naliczana.

Podsumowując: w strefie euro płacimy kartą w EUR. W Wielkiej Brytanii płacimy kartą w GBP. W każdym innym kraju płacimy kartą w USD. Wypłacamy pieniądze z bankomatu tylko raz w miesiącu kalendarzowym. W ten sposób unikamy jakichkolwiek opłat za przewalutowanie, prowizji i niekorzystnych kursów bankowych.

Ta opcja jest moją ulubioną w przypadku płatności zagranicznych. Jest dla mnie zerokosztowa, a środki są trzymane tak naprawdę w polskim banku (Kantor Walutowy to program Alior Bank), więc są objęte Bankowym Funduszem Gwarancyjnym a ewentualne reklamacje załatwiam tu, na miejscu, jeśli chcę to nawet w oddziale.

Konto w Kantorze Walutowym otworzycie korzystając z tego linka .

Konto wielowalutowe w Revolut

Revolut nie jest bankiem a aplikacją na smartfona, co dla mnie stanowi największy minus tego rozwiązania. Bezpieczeństwo środków nie jest gwarantowane podobnie jak dla pieniędzy znajdujących się w polskich bankach. Niedawno pojawiła się informacja, że Revolut zdobył unijną licencję na prowadzenie usług bankowych, a depozyty gwarantować ma Litwa… Czytajcie więcej TUTAJ. Z drugiej strony, posiadanie środków poza polskim systemem bankowym może dla części z Was stanowić zaletę, a nie wadę…

Konto w Revolut jest całkowicie bezpłatne i funkcjonuje niejako jednocześnie we wszystkich najpopularniejszych walutach świata. Środki na koncie prezentowane są w PLN. Jeśli jesteśmy za granicą, aplikacja sama wykrywa walutę płatności, dokonuje przeliczenia po korzystnym kursie międzybankowym i pobiera odpowiednią kwotę z konta. Nie musimy się o nic martwić. Poza rosyjskim rublem, ukraińską hrywną i tajlandzkim batem nie są pobierane opłaty za przewalutowanie, a kurs wymiany jest naprawdę korzystny (zbliżony do hurtowego).

Wydanie karty kosztuje 10 PLN, potem karta jest już bezpłatna. Wypłaty z bankomatów w kraju i zagranicą traktowane są tak samo - są bezpłatne do kwoty 200 EUR, potem naliczana jest prowizja w wysokości 2% wypłacanej sumy.

Revolut w praktyce

Aplikację ściągamy na smartfona, po czym przechodzimy proces weryfikacji. Skanujemy telefonem dokument ze zdjęciem, podajemy swoje dane osobowe i na koniec… robimy sobie selfie żeby system mógł zweryfikować czy to naprawdę my. Po 10 minutach, bez wychodzenia z domu możemy zacząć używać konta i zamówić kartę płatniczą.

Pieniądze na Revolut przelewamy na takich zasadach jak przelew na zwykłe polskie konto bankowe. O całą resztę (wybór odpowiedniej waluty) dba mechanizm aplikacji.

Kantor Walutowy czy Revolut - use case

Na koniec przykład - porównanie cen w Kantorze Walutowym, w Revolut oraz w pewnym polskim banku stosującym prowizję za przewalutowanie.

Scenariusz:

Jadę do Turcji (przykładowy kraj z „egzotyczną” walutą). Turecka lira na dzień 17 stycznia 2019 ma kurs 1 TRY = 0.7041 PLN. W Turcji trochę mnie poniosło:

  • płacę kartą płatniczą na łączną kwotę 2000 TRY (około 1400 PLN)
  • wypłacam 3 razy pieniądze z bankomatu po 1000 TRY, łącznie 3000 TRY (około 2100 PLN)

Jak widzicie w powyższym zestawieniu, wybór metody płatności za granicą ma spore znaczenia na całkowity koszt naszej podróży. Dla wydatków w Turcji odpowiadających około 3500 PLN różnica między ofertą Kantoru a Revolut to około 20 PLN, natomiast polski bank jest droższy o blisko 200 PLN! Za te pieniądze możemy pojechać na dobrą całodzienną wycieczkę z przewodnikiem lub kupić ciekawą pamiątkę…

W moim scenariuszu zwycięża nieznacznie Kantor Walutowy Alior przed Revolut. Jednak w zależności od waluty, kwoty i częstości wypłat z bankomatu, ta różnica może się równie dobrze przechylić na stronę Revolut. Oba rozwiązania są godne polecenia. Na korzyść Kantoru Walutowego przemawia moim zdaniem bezpieczeństwo środków.

Kiedy wymieniać walutę?

Na koniec ogólna uwaga dotycząca kantorów stacjonarnych i internetowych. Nigdy NIE wymieniajcie waluty w weekend! W kantorach stacjonarnych unikajcie wymieniania waluty poza regularnymi godzinami pracy. Dlaczego? Otóż przez weekend nie działa rynek forex, kursy odniesienia nie są publikowane. Kantor nie wie, jaką cenę zobaczy w poniedziałek rano i chcąc się zabezpieczyć podnosi spread. Kursy w weekend są niekorzystne dla każdej waluty w porównaniu z dniem powszednim. Zobaczcie sami:

Jak płacić za granicą?

Udało Ci się dotrzeć do końca tego długiego wpisu - gratuluję! Podsumujmy zatem, jak płacić za granicą żeby nie stracić na różnicach kursowych ani na przewalutowaniach.

Możecie albo:

  • dla walut podstawowych brać ze sobą walutę wymienioną w kantorze w Polsce (USD, EUR, GBP) - uwaga na bezpieczeństwo
  • dla walut egzotycznych brać ze sobą dolary i wymieniać w kraju docelowym - uwaga na bezpieczeństwo
  • założyć konto w jednym z nielicznych polskich banków nie stosujących prowizji i wygórowanych kursów przeliczeniowych (Pekao, Bank Pocztowy, Envelobank)
  • założyć konto walutowe w Kantorze Walutowym Alior Banku
  • założyć konto wielowalutowe w Revolut

Udanych (i możliwie tanich) wyjazdów!

Podobne wpisy

Determined woman throws darts at target for concept of business success and achieving set goals