Subscribe

Nowy Port. Zwiedzaj Gdańsk alternatywnie! Nieznane atrakcje Gdańska - co warto?

2018-09-05 Nowy Port

Fot. kkic, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Wpis opublikowany w wrześniu 2018 roku. Ceny, rozkłady, przepisy i inne informacje praktyczne mogły się od tego czasu zmienić.

Przyznam, że z każdym rokiem trudniej odwiedza mi się duże polskie miasta. Mam wrażenie, że ktoś na siłę próbuje wcisnąć mnie w pewien schemat zaczynający się od „trzeba zobaczyć” i kończący się na „nie możesz przegapić”. Razem z tłumem mi podobnych mam podążać znanymi na pamięć ścieżkami i regularnie odhaczać te same zabytki. Bo przecież będąc w Gdańsku musisz… Niczego nie muszę! W tym roku postanowiłem zobaczyć Gdańsk dokładnie tak, jak sam miałem na to ochotę. Ominąć fontannę Neptuna, Długi Targ i poznać Gdańsk alternatywnie, zamieszkując w chyba najbardziej „morskiej”, ale też zapomnianej z dzielnic Gdańska - w Nowym Porcie.

Nowy Port - Stary Port

Dzielnicę Nowy Port znaleźć nietrudno. Turysta spoza Gdańska musi po prostu jechać drogą krajową numer 91 na północ, aż do samego jej końca. Co ciekawe, mieszkańcy dzielnicy mówią na jej centrum ‚Stary Port’ w odróżnieniu od nowszych zabudowań: ‚Nowego Portu’. Symbolicznym budynkiem oddzielającym nową od starej części dzielnicy jest olbrzymi wieżowiec - Falowiec. Składający się z pięciu segmentów budynek postawiono równolegle do morza i jest on charakterystycznym punktem na mapie całego Gdańska. W czasie sztormów wiatr uderza w falowiec z wielką siłą, która dawniej potrafiła ponoć wyrwać szyby z drewnianych framug.

Nas interesuje jednak przede wszystkim ta stara, historyczna część Nowego Portu. Ulicą Marynarki Polskiej jedziemy do samego końca, do momentu, w którym równy asfalt drogi zmienia się w brukowaną kostkę. Osiągamy ścisłe centrum dzielnicy Nowy Port. Nawigacja samochodowa od tego punktu staje się mało użyteczna. Szacowany czas przejazdu nawet zupełnie pustą ulicą o nawierzchni brukowanej będzie zapewne dłuższy od przeciętnie zakorkowanej asfaltówki. Co więcej, w Nowym Porcie wpadamy w strefę skrzyżowań równorzędnych i słabo oświetlonych uliczek jednokierunkowych. Kierowca musi tutaj polegać przede wszystkim na własnej czujności i doświadczeniu.

Krótka historia Nowego Portu…

Wjeżdżając do Nowego Portu turysta może odnieść wrażenie, że oto wyjechał z Gdańska i trafił do autonomicznego małego miasteczka. Zmiana charakteru i gęstości zabudowy, natężenia ruchu, układu ulic i trudnego do opisania klimatu miasta jest radykalna. Tu wszystko dzieje się spokojniej, ciszej, inaczej. Tę pierwszą obserwację potwierdza rzut oka na mapę - Nowy Port odgrodzony jest od Gdańska Martwą Wisłą od północy i wschodu, szerokimi torami kolejowymi od zachodu i rozległymi ogródkami działkowymi od południa. Żadna inna dzielnica miasta nie ma tak wyraźnie nakreślonych granic.

Małomiasteczkowy, odrębny charakter Nowego Portu ma swoje odbicie w zaskakująco długiej historii miasta-dzielnicy. Istniejący od XVI wieku jako mała osada rybacka i rozbudowany przez króla pruskiego Fryderyka II Nowy Port stanowić miał początkowo konkurencję dla niepokornego Gdańska. Mocarstwowe plany króla zniweczyły wojny napoleońskie, w wyniku których Nowy Port został włączony do utworzonego w maju 1807 roku Wolnego Miasta Gdańska.

Połączenie posłużyło obu miastom. Nowy Port stał się pod koniec XIX wieku jedną z dwóch najszybciej rozwijających się dzielnic Gdańska. W tym czasie powstały najstarsze domy mieszkalne i obiekty użyteczności publicznej, które przetrwały do naszych czasów (łaźnia, kościół). Intensywny rozwój miasta - dzielnicy przerwała pierwsza wojna światowa, po której Nowy Port nigdy nie odzyskał dawnej dynamiki. Obie wojny światowe łaskawie obeszły się za to z zabudową dzielnicy, zniszczeniu uległy tylko budynki portowe. Czasy powojenne to przebudowa dzielnicy w stylu socrealistycznym i powolna utrata znaczenia Nowego Portu na mapie Gdańska.

… a jego niebanalna architektura

Znając w zarysie historię Nowego Portu turysta powinien być w stanie wskazać trzy dominujące typy tutejszej zabudowy, nadające dzielnicy niepowtarzalny charakter. W Nowym Porcie mieszają się ze sobą strzelista secesja najbogatszych kamienic, czerwona cegła,
z której budowano robotnicze kamienice i domy z charakterystycznego pruskiego muru.

Secesja

Zwiedzanie Nowego Portu polecam zacząć od takiego właśnie ogólnego spaceru po dzielnicy, który pozwoli opatrzeć się i oswoić z układem ulic, rozmieszczeniem budynków, zastanowić się nad ich przeznaczeniem. Dobrym początkiem spaceru będzie ulica Rybołowców, przy której znajdziemy najbardziej imponujące kamienicy dzielnicy. Zaczynamy odkrywać Gdańsk alternatywnie.

Statua Wolności,  Minerwa i pomuchel

Najciekawsza kamienica w dzielnicy stoi pod adresem Rybołowców 9. W tym miejscu koniecznie trzeba zadrzeć głowę do góry i wypatrzeć ciekawą rzeźbę osadzoną na szczycie narożnika. Jest to pomnik rzymskiej bogini mądrości Minerwy, która skierowana w kierunku północno-zachodnim, w stronę portu, miała zapewnić marynarzom szczęśliwy powrót do domu. Jej głowę okalają promienie przywodzące na myśl amerykańską Statuę Wolności, i tak też rzeźba nazywana jest przez miejscowych.

A pomuchel? Pomuchel to po kaszubsku po prostu dorsz. Groteskową, przypominającą potwora morskiego rzeźbę tej skądinąd smacznej ryby znajdziemy tuż nad bramą wejściową kamienicy przy Rybołowców 3.

Czerwona cegła i mur pruski

Pomimo kilku ciekawych architekturalnych perełek, w Nowym Porcie przeważają budynki robotnicze, nierzadko zbudowane jeszcze z czerwonej cegły. Na szczególną uwagę zasługuje zespół budynków przy ulicy Wilków Morskich 13–16. Zbudowane przez fundację założoną przez rodzinę doktora Georga Abegga pod koniec XIX wieku zachowały się do dziś w niezmienionym kształcie. Spacer ulicą Wilków Morskich przenosi nas o 100 lat wstecz, jednak wcale nie lądujemy w skansenie. Budynki do dziś są funkcjonalne i nie ograniczają się do funkcji muzeum. To ujmuje mnie w Nowym Porcie szczególnie - dzielnica jest do bólu autentyczna, tu historia płynnie przechodzi w teraźniejszość i zostaje twórczo zagospodarowana.

Moją uwagę przykuły też szokujące dla krakowianina przestrzenie. Ta część Gdańska szczęśliwie opiera się brutalnej presji deweloperów, ratując skwery, place, podwórka, dzikie parkingi i zwykłe nieużytki przez zabudowaniem. Taki a nie inny rozwój wydarzeń pozwala poczuć wolność i przestrzeń przechodniowi. Jego wzrok nie zatrzymuje się tak jak w Krakowie na najbliższej ścianie wieżowca, tylko może przyjemnie błądzić po podwórkach i zaułkach obserwując mijające leniwie popołudnie.

Bronx

Niemal nieograniczona przestrzeń, swoboda jej zagospodarowania i mimo wszystko niewielkie zainteresowanie władz centralnych sprawia, że lokalni mieszkańcy sprawnie przejmują i zagospodarowują przestrzeń publiczną. Przydomowe ogródki wyrastają nawet na najwęższych i najuboższych pasach ziemi ciągnących się wzdłuż kamienic. Podwórka i bramy wejściowe zamieniają się w miejsca spotkań, gdzie od rana toczą się ożywione kontakty społeczne.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mieszkańcy Nowego Portu, a przynajmniej jej centralnej części, znają się ze sobą od lat. Przyjemnie obserwować, jak przechodnie pozdrawiają się idąc wzdłuż chodnika, zatrzymują na krótkie pogawędki i załatwiają ważne sprawy właśnie tu, na ulicy. Jeszcze przyjemniej robi się, gdy turysta także zostaje zaakceptowany i włączony do lokalnej społeczności wchodząc do pierwszej piekarni, w całkowicie naturalny sposób zagadany przez miłą ekspedientkę.

Tego optymistycznego obrazu nie psują nawet mężczyźni niezainteresowani załatwianiem żadnych innych spraw poza niespiesznym wypiciem porannego piwa w chłodnej bramie kamienicy pod sklepem. Lombard otwarty dwie bramy dalej dostarcza pewnych wskazówek, skąd owi mężczyźni zdobyli środki na swoją poranną przyjemność.

Kultura uliczna Nowego Portu znajduje też swoje odbicie w najbardziej ulicznym ze wszystkich środków artystycznej ekspresji - w sztuce murali.

Nowy Port - polski Bronx

Zwiedzając Gdańsk alternatywnie stosunkowo rzadko myślimy o sztuce ulicznej. Nowy Port jest najlepszym miejscem, by sztukę uliczną, sztukę grafficiarzy pokontemplować. Najciekawszym budynkiem pokrytym muralami jest moim zdaniem zamknięty budynek na rogu ulic Władysława IV i Strajku Dokerów.

wystarczy otworzyć okna a do pokoju wpycha się czarna wypukłość nieba jasne kwadraty innych wnętrz sypią się na głowę

głosi napis biegnący wzdłuż wszystkich ścian budowli. Okna budynku zamalowano niepokojącymi wizerunkami bohaterów horroru Stanleya Kubricka „Lśnienie”.

Są też murale o przesłaniu bardziej pozytywnym, jak choćby ten , który roboczo nazwałem „Róża”. Odnajdziemy go na murze sąsiadującym z pętlą autobusową i zajezdnią tramwajową.

W końcu w Nowym Porcie, jak w każdym innym polskim mieście, odnaleźć można malunki o jednoznacznie sportowym przesłaniu.

100% morska dzielnica

Rybołowców, Wilków Morskich, Strajku Dokerów, Marynarki Polskiej. Przyjemność czerpać można z samego spaceru ulicami Nowego Portu i odczytywania na głos tych pobudzających wyobraźnię nazw. Warto pamiętać, że to własnie tu znajdziemy jedyny w Gdańsku kościół morski : Misyjny Kościół Morski Niepokalanego Serca Maryi.  Przy kościele funkcjonuje duszpasterstwo marynarzy i ich rodzin, stąd potocznie nazywany jest morskim. Motywy morskie można dostrzec również w jego wnętrzu.

O bliskich związkach dzielnicy z morzem nie sposób zapomnieć także wieczorami i nocą. Niski, donośny głos syreny statku wchodzącego do portu rozbrzmiewa po całej dzielnicy zaskakując nieprzywykłego do tego typu dźwięku turystę. Z upływem dni uszy zwiedzających przyzwyczajają się do nowego otoczenia. Więcej - niepokój zaczyna się odczuwać nie w momencie ryku syreny, lecz gdy odgłosy statku przez dłuższy czas są niewychwytywalne. Jakby czegoś w spójnym krajobrazie dźwiękowym Nowego Portu zaczynało brakować.

Z morzem związany jest w końcu najciekawszy zabytek dzielnicy - latarnia morska w Nowym Porcie. Pierwsza bałtycka latarnia oświetlana energią elektryczną mierzy ponad 30 metrów wysokości i jest udostępniona dla zwiedzających przez jej właściciela i pasjonata, Jacka Stefana Michalika. Ciekawostką jest charakterystyczna kula czasu widoczna u szczytu latarni. Dziś na całym świecie podobnych urządzeń pozostało zaledwie kilka. Spadek kuli czasu oznacza punktualnie godziny dwunastą, czternastą, szesnastą i osiemnastą z dokładnością do jednej sekundy na 200 tysięcy lat.

Gdańsk alternatywnie

Na zakończenie zwiedzania dzielnicy warto odwiedzić miejsca, w których wolny czas spędzają sami jego mieszkańcy. Zaczynamy od Zakrętu Pięciu Gwizdków. By się tu dostać, idziemy ulicą Na Zaspie na wschód, aż do samego jej końca. Brak drogowskazów i pogarszający się stan nawierzchni nie powinien zniechęcać potencjalnego turysty. Niespodziewany widok, jaki otworzy się przed nim po dotarciu na nabrzeże wynagrodzi potencjalne niedogodności.

Po drugiej stronie kanału panoramę dominuje majestatyczna Twierdza Wisłoujście, skąpana w popołudniowym słońcu. Nieco dalej na północ zobaczymy półwysep Westerplatte oraz nabrzeże Obrońców Poczty Polskiej, a także  Mewi Szaniec, czyli dawne pruskie fortyfikacje z drugiej połowy XIX wieku broniące wejścia do Gdańska przy ówczesnym ujściu Wisły. Miłośnicy historii przypomną zapewne, że to z Zakrętu Pięciu Gwizdków załoga pancernika Schleswig-Holstein zaatakowała polską Wojskową Składnicę Tranzytową rozpoczynając II wojnę  światową.

Przechadzka wzdłuż Martwej Wisły w towarzystwie spacerowiczów z psami, zakochanych par i piknikującej młodzieży doprowadzi nas do Zajezdni Tramwajowej Nowy Port, do której przylega niewielki, ale całkiem przyjemny park jordanowski. Oczekując na tramwaj, który powiezie nas z powrotem do centrum Gdańska można przysiąść na parkowej ławeczce i jeszcze raz spróbować wyobrazić sobie losy dzielnicy na przestrzeni wieków.

Źródła:

https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Nowy-Port-Najbardziej-morska-z-dzielnic-Gdanska-n88746.html

http://ikm.gda.pl/wp-content/uploads/2018/01/Przewodnik-Rewitalizacja-Nowy-Port.pdf

http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/spacerkiem-po-dzielnicy-miasto-nowy-port,2997102,art,t,id,tm.html

Podobne wpisy

Determined woman throws darts at target for concept of business success and achieving set goals