Złoty Stok - kopalnia złota, park linowy i inne atrakcje

Fot. Marie Čcheidzeová, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Niepewnie rozglądaliśmy się po rynku. Uliczki pustoszały w świetle zachodzącego słońca, jakby same odradzały zwiedzanie. Wtem zadzwonił telefon. „Złoty Stok? Ale po co? Przecież kopalnia już zamknięta, a w mieście nie ma nic ciekawego. Czekam na Was z herbatą!” Głos w słuchawce nie zostawiał złudzeń. Im szybciej stąd wyjedziemy i dotrzemy na wynajętą kwaterę, tym lepiej.
W takich chwilach szósty zmysł podróżnika zaczyna szeptać: „zostań”! Wbrew logice i wbrew namowom. Warto go czasem posłuchać.
Złoty Stok: spacer po mieście
Najoczywistszym miejscem na początek spaceru wydaje się centrum. Główny plac, najczęściej rynek, a bywa że zwykłe skrzyżowanie najważniejszych ulic, jest w każdym mieście punktem odniesienia. Tu zaczyna się, a czasem i kończy, historia miasta. Mieszkańcy dalszych osiedli wybierają się do centrum i mówią, że „jadą do miasta”, jakby sami wątpili, czy ich adres jeszcze miastem jest. Jadąc do miasta, chcą w nim być obecni, dotrzeć do jego istoty, stać się jego częścią.
Ta wiedza zdaje się umykać turystom szukającym ciekawostek. Okolice Złotego Stoku łatwo zwodzą przydrożnymi reklamami, więc samochody jadą daleko poza centrum, do kopalni złota na obrzeżach. Na powrót do centrum zwykle brakuje już czasu. Dlatego w 2017 roku rynek przez większość dnia i roku sprawiał dość przygnębiające wrażenie. Wolne miejsca parkingowe pod samym ratuszem raczej odstraszały, niż zachęcały do wizyty.
Dociekliwy podróżnik może jednak odwrócić to na swoją korzyść. Auto zaparkowane pod ratuszem nie wzbudzi niczyjego zainteresowania, bo wówczas cały ruch turystyczny i tak kręcił się wokół kopalni. O niecodziennym charakterze wizyty świadczy dłuższa chwila przed wyblakłą od słońca mapą turystyczną na wlocie ulicy 3 Maja. Przez tę jedną chwilę podejrzliwie przygląda się nam pijak okupujący ostatni skąpany w słońcu kawałek murku. Kto by jednak uwierzył pijakowi? Kilka minut później nikt nie odróżni turysty od mieszkańca.
Rynek i kamienica Fuggerów
Chcąc poznać losy sennego dziś miasta, turysta zacznie zapewne od niespiesznego obejścia rynku. Przykuwają uwagę zaskakujące fasady zaniedbanych budynków, pamiętających kilkaset lat historii. Duże wrażenie robi kamienica przy ulicy Rynek 11. Łuszczący się brudnożółty tynk i kruszejące ściany nie zatarły do końca jej uroku. Widać dbałość dawnego architekta o najmniejsze detale. Na ścianach zachowały się XVIII-wieczne popiersia osób jakoś związanych z tym domem, choć ich historii nie udało mi się dociec.
Osobnej uwagi wymaga kamienica Fuggerów z barokową fasadą, której ciemna czerwień odnowionych ścian w 2017 roku przyjemnie odcinała się od szarzyzny sąsiadów. Według strony gminy budynek powstał około 1520 roku i wraz z dwoma sąsiednimi był siedzibą spółki Fuggerów, zarządzającej ich kopalniami złota w Złotym Stoku. Tak, to nie pomyłka. Tę niepozorną w gruncie rzeczy kamienicę wybudowali ludzie, którzy wpływali na politykę w skali globalnej. Tutejsze kopalnie trafiły do Fuggerów w 1511 roku jako spłata pożyczki udzielonej zadłużonym książętom ziębickim.
Złoty Stok jako centrum europejskiej polityki? Patrząc na jaskółki gnieżdżące się w rogach opuszczonych okiennic, trudno nie zadumać się nad ulotnością sukcesu i sławy.
Kościół św. Krzysztofa i dawna mennica
Po okrążeniu rynku warto pójść dalej, na Plac Kościelny. Mijamy po lewej kamienicę Fuggerów i wspinamy się pod górę, obchodząc od tyłu renesansowy kościół ewangelicki pw. Najświętszego Zbawiciela. Idąc ku głównej bramie, łatwo przeoczyć niepozorny budynek przy Placu Kościelnym. Dziś trudno w to uwierzyć, ale mieściła się tu mennica. Według strony gminy biła guldeny i dukaty do 1621 roku. Wystarczy chwila zastanowienia nad ludzką naturą, by przypuszczać, że ziemia w tych okolicach skrywa jeszcze niejeden skarb…
W 2017 roku turysta, który docierał pod bramę kościoła, najprawdopodobniej powtarzał dobrze znany tu schemat i wzdychał z zawodu. Strzelista, imponująca sylwetka świątyni już z daleka rozbudza apetyt. Znawcy sztuki wypatrują niebanalnego ołtarza, ciekawych kasetonów i fresków, których nie sposób zapomnieć. Tymczasem w 2017 roku kościół od lat pozostawał zamknięty dla zwiedzających. Stan na październik 2026: według Wikipedii remont trwał od 2020 do 2022 roku, a po remoncie świątyni nadano funkcję kulturalno-turystyczną. Godziny i zasady wejścia sprawdź u zarządcy.
Kościół wzniesiono w latach 1513-1517 jako świątynię św. Krzysztofa, patrona miejscowych górników, a ci coraz liczniej napływali do Złotego Stoku. Święty Krzysztof miał zapewniać im dostatnie życie i chronić od wypadków w kopalni. W 1638 roku świątynię całkowicie strawił pożar. Po odbudowie, już jako kościół ewangelicki pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela, podzieliła los pobliskiej kopalni: po uszkodzeniach z 1945 roku przestała służyć kultowi, a w latach 90. XX wieku adaptowano ją na halę sportową.
Starsi mieszkańcy opowiadają o kościele i jego okolicy kolejne ciekawe historie. Plotka głosi, że w kościele zaczyna się kilkukilometrowy tunel, którego naukowcy wciąż porządnie nie zbadali. Dokąd prowadzi? Po co go wykopano? Jakie skarby może kryć? Najlepiej zapytać u źródła, w Złotym Stoku. Trzeba się tylko pospieszyć, bo pamięć o tunelach pod miastem może niedługo zaginąć na dobre.
Zmierzch na ulicach miasta
Spod kościoła, nazywanego raz świętego Krzysztofa, raz Najświętszego Zbawiciela, można pójść ulicą Świętej Jadwigi do drugiego, czynnego kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Strzelista wieża tak przyciąga wzrok, że łatwo przeoczyć przepiękne dachy kamienic leżących poniżej, przy ulicy Wojska Polskiego.
Gdy na końcu ulicy skręcimy w Krótką, a potem w Działkową, ruch zaczyna się wzmagać. Skąd, skoro oddalamy się od centrum? W 2017 roku ulica Krótka, a po niej Działkowa, kończyła się dużym hipermarketem, który podbijał polską prowincję. Mocne światła neonów wabią ludzi jak ogień ćmy nocą. Zapatrzeni w reklamy mieszkańcy z portfelami pełnymi gotówki zjeżdżają tu wieczorem. Czy podzielą los ciem lecących w ogień?
Pytanie tylko pozornie jest przesadzone. Kto się obruszył, niech przejdzie się jeszcze raz ulicą Działkową, a potem Krótką, w przeciwnym kierunku. Za drugim razem trudno nie zauważyć zrujnowanych, opuszczonych budynków po obu stronach. ART SPOŻYWCZE. ART PRZEMYSŁOWE - krzyczą wyblakłe, zakurzone napisy. Pod butami chrzęści rozbite szkło butelek. Światła lokalnych sklepików okazały się za słabe, by przekrzyczeć wielkie neony. Z miesiąca na miesiąc świeciły słabiej, aż któregoś dnia zgasły na zawsze. Kolejni mieszkańcy zaczęli myśleć o emigracji.
Ulica Wojska Polskiego i mieszkańcy
Kolejny zagadnięty mieszkaniec potwierdził te spostrzeżenia. Ostatnią kopalnię zamknięto na początku lat 60. XX wieku (źródła podają 1961 lub 1962). Od tej pory narastały problemy z pracą, co zaowocowało falą wyjazdów, a Złoty Stok zaczął się wyludniać. Ci, którzy zostali, mierzyli się, jak usłyszeliśmy, z bezrobociem i alkoholizmem. Nadzieję na poprawę dawała reaktywowana kopalnia i rozbudowa infrastruktury turystycznej wokół niej. Podziemna trasa turystyczna działa od 28 maja 1996 roku, według oficjalnej strony kopalni.
W rozmowach o dawnych czasach turysta łatwo traci poczucie chwili. Dopiero kościelny zegar wybijający godzinę przywraca go do rzeczywistości. Rozmówca żegna się uprzejmie i odchodzi w swoją stronę. Ostatnie promienie słońca giną za okolicznymi wzniesieniami, a miasto cichnie przejmująco. Czas kończyć spacer i wracać na rynek.
Drogę powrotną najlepiej zaplanować ulicą Wojska Polskiego. Stoją przy niej domy i kamienice z ozdobnymi elewacjami, wejściami i portalami. Skupiony na architektonicznych perełkach turysta, jeśli spojrzy uważnie na każdą bramę, dostrzeże wciśnięte pod gzymsem gliniane gniazda. Na pierwszy rzut oka wyglądają na opuszczone. Wystarczy jednak przystanąć i w ciszy poobserwować gniazdo, by usłyszeć cichy pisk z maleńkich dziobków.
Gdy przez dłuższy czas nikt nie przechodzi, a wieczorem w Złotym Stoku jest to bardzo prawdopodobne, wokół gniazda nieśmiało pojawiają się ptasie rodzice. Najpierw przyglądają się z daleka, z dachu, potem z perspektywy chodnika, milczącemu turyście stojącemu opodal. Kilka ostrzegawczych piśnięć, parę szybkich rund nad głową i nieme porozumienie między ptakiem a człowiekiem zostaje zawarte.
Ptasi rodzic wraca do swoich obowiązków. Jak szalony znosi kolejne owady wygłodniałemu potomstwu. Nowe życie zaczyna wracać do Złotego Stoku. To, że jest to życie ptasie, w niczym nie umniejsza wagi tego wydarzenia.
Więcej o małych miejscach z historią przeczytasz w relacjach: Koterka, zagubiona cerkiew na leśnym grzęzawisku oraz Łuk Mużakowa i Park Mużakowski.
Źródła:
http://www.national-geographic.pl/kierunki/zloty-stok
http://www.zlotystok.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&menu=33&strona=1
Więcej tekstów o Polsce, pogrupowanych według regionów: Polska okiem Miszy: góry, szlaki i mniej znane zakątki.