Subscribe

Nieznajowa, nieistniejąca wieś łemkowska w Beskidzie Niskim

2016-10-10

Wpis opublikowany w październiku 2016 roku. Ceny, rozkłady, przepisy i inne informacje praktyczne mogły się od tego czasu zmienić.

Wydawać by się mogło, że takie miejsca w Polsce nie istnieją. Wysoka gęstość zaludnienia, galopująca urbanizacja, poszukiwanie nowych gruntów pod zabudowę sprawiają, że coraz mniej obszarów pozostaje nietkniętych ręką człowieka. Domy wyrastają na najbardziej odludnych terenach. Trudno wyobrazić sobie proces odwrotny - całkowitego wymierania ludzkich osiedli.

Tym większym szokiem dla turysty może być wizyta w Beskidzie Niskim. Tu wymarłych ludzkich siedlisk jest wiele. Puste dziś i ciche, porośnięte wysoką trawą i młodymi drzewami doliny skrywają fundamenty domów, murowane piwnice, zaniedbane cmentarze, szczątki cerkwi… Jedną z takich nieistniejących wsi jest Nieznajowa.

Into the wild

Beskid Niski uważany jest za jeden z najdzikszych, nieucywilizowanych, odludnych zakątków Polski. Niskie góry nie przyciągają tłumów turystów, słabo rozwinięta sieć dróg utrudnia eksplorowanie Beskidu samochodem. Ograniczona infrastruktura turystyczna, problemy ze znalezieniem noclegu poza kilkoma kurortami dodatkowo działa na niekorzyść (lub korzyść?) regionu. Na szlakach Beskidu Niskiego nie spotkamy przypadkowych piechurów, raczej koneserów turystyki dokładnie wiedzących czego szukać w okolicy. Oraz wilki.

Już sama droga w kierunku Rozstajnego i Nieznajowej może przyspieszyć bicie serca. Nie mam tu wcale na myśli stromych podjazdów i krętych zjazdów, których w tej części Beskidów nie brakuje. Kierując się z Krempnej na południe, za Świątkową Małą wjeżdżamy na obszar dziki, absolutnie nieucywilizowany, gdzie asfaltowa szosa stanowi wyzwanie rzucone nieujarzmionej naturze. Przechodzień czy rowerzysta jest tu intruzem, względnie pewnie czują się tylko zamknięci w blaszanych karoseriach kierowcy samochodów. Jednak i oni odruchowo przyspieszają chcąc jak najszybciej opuścić niepokojąco dziewiczy teren.

Rozstajne

Chcąc dotrzeć tam, gdzie niegdyś dymiły kominy domów wsi Nieznajowa, musimy skręcić z szosy numer 992 w polną, dziurawą drogę prowadzącą na zachód wzdłuż rzeki Wisłoka. Skręt dość łatwo przegapić - dobrym punktem orientacyjnym jest przydrożna kapliczka stojąca niemal naprzeciw zjazdu w dolinę. Warto zatrzymać się tu na chwile, zdjąć skobel z drzwi i zajrzeć do środka. Przy odrobinie szczęścia książeczka do modlitwy będzie ciągle otwarta, kwiaty tylko lekko przywiędłe, a na ołtarzyku leżeć będą drobne pieniądze złożone w ofierze Matce Boskiej.

Rozstaje kapliczka
Kapliczka w Rozstajnem.

Ta nieopisana w żadnym przewodniku, ciągle funkcjonująca i pielęgnowana kapliczka jest taka, jak cały Beskid Niski - niepozorna, łatwa do przegapienia, nienarzucająca się, a przy bliższym poznaniu zaskakująca bogactwem emocji i pięknem autentyzmu.

Skobel kapliczka
Warto przystanąć tu an chwilę o odchylić skobel…

Turysta, który odważy się skręcić w Rozstajnem w stronę Nieznajowej, szybko odniesie wrażenie podróży w czasie. Nieodległej, lecz bardzo sugestywnej podróży o kilkadziesiąt lat wstecz. Podskakując co chwile na kolejnym wyboju, mając po lewej stronie leniwie płynącą, momentami bagnistą Wisłokę, po prawej wzgórza Uherca, rowerzysta usłyszeć może krzyk orlika krzykliwego. Podnosząc wzrok, zobaczy najpewniej dużego ptaka majestatycznie kołującego nad rozgrzanymi słońcem polami.

Te dzikie ptaki zazwyczaj unikają kontaktu z człowiekiem, spłoszone szybko odlatują za wzgórza. Nie w Beskidzie Niskim. Po kilkuset metrach jazdy zaskoczony turysta podziwiać może widok znany już tylko obrazków i starych fotografii: oto stary pasterz z drewnianą laską, przy pomocy psa zagania wolno pasące się na łące owce. Stado przemieszcza się w dół rzeki, nieograniczone płotami, prowadzone tą samą od dziesięcioleci ścieżką. W zgodzie z naturą i jej naturalnym rytmem.

Okazuje się, że orlik żyje tutaj w symbiozie z człowiekiem - przemieszczające się owce pozwalają przyrodzie zregenerować pastwiska. Dodatkowo ruch zwierząt płoszy drobne gryzonie, które stają się łatwym łupem orlika. Człowiek będący harmonijnym uzupełnieniem naturalnego krajobrazu - rzadki to dziś widok.

Wieś Nieznajowa

Po około kilometrze drogi na zachód, docieramy do tablicy informacyjnej. Znajdujemy na obrzeżach wsi Nieznajowa. Tu niegdyś zaczynały się zabudowania, słychać było szczekanie psów, brzęk owczych dzwonków, nawoływanie pasterzy… Szybkie spojrzenie przed siebie - poza wysokimi trawami i pojedynczą chatą w oddali, po wsi nie ma ani śladu. Choć gdy przymknąć oczy i wytężyć słuch, echo tamtych czasów chyba wciąż odbija się między okolicznymi wzgórzami…?

Tablica wyszczególnia położenie wszystkich domów, naniesione na współczesną mapę topograficzną. Zaznaczona jest obecna i dawna linia lasu, można prześledzić jaki obszar dawnych zabudowań pochłonęła dzika przyroda.

Historia Nieznajowej

Nieznajowa lokowana była w 1546 roku na prawie wołoskim, za przywilejem króla Zygmunta Augusta. Wtedy to Steczko Olesko ze Świątkowej założył wieś u ujścia potoku Zawoi do Wisłoki. Wieś otoczona była górami Uherec, Feszówka i Sucha Góra. Początkowo niepozorna wioska, szybko stała się sławna w całej okolicy dzięki organizowanym co dwa tygodnie targom. W XIX wieku Nieznajowa otrzymała prawo organizowania czterech jarmarków rocznie. Przy drodze na Rozstajne, obok tartaku, handlowano głównie wołami i krowami. Żydowscy kupcy przyjeżdżali na jarmark nawet ze Żmigrodu i Gorlic!

Na początku XX wieku świetnie prosperująca osada dorobiła się karczmy, dwóch sklepów, szkoły i oczywiście cerkwi. Cerkiew greckokatolicką pod wezwaniem Kosmy i Damiana wybudowano jeszcze w 1780 roku i według historyków była jedną z najpiękniejszych na Łemkowszczyźnie. Cerkiew prawosławną postawiono w latach 20 XX wieku, po „małej schizmie tylawskiej”.

W 1936 roku Nieznajową zamieszkiwało 220 prawosławnych, 8 grekokatolików, 8 katolików rzymskich i 3 Żydów - prawdziwy religijny tygiel. Co ważne, mieszkańcy różnych wyznań i narodowości razem tworzyli dobrze działający organizm. Przed wybuchem II Wojny Światowej we wsi zdążyła jeszcze powstać poczta, szkoła i dwa tartaki.

Tartak Nieznajowa
Po tartaku pozostało dziś tylko obniżenie terenu.

Powojenne losy Nieznajowej, jak i całego Beskidu Niskiego naznacza fala emigracji Łemków na tereny obecnej Ukrainy. Wyjechali wszyscy. Polscy mieszkańcy wsi przenieśli się do Czarnego, uciekając z wyludnionej, podupadającej osady. W roku 1946 wszystkie domy z dolinie Wisłoki stały już puste.

Nieużywane cerkwie powoli poddawały się działaniu czasu i pogody. Silne beskidzkie zimy, gwałtowne wiosenne burze, jesienne wiatry i palące letnie słońce nie miały litości dla domów, zagród, sklepów i cerkwi. Budynki jeden po drugim padały w piasek, stopniowo pochłaniane przez trawy. To, co przetrwało napór sił przyrody, zniszczyli więźniowie zakładu karnego, działającego tu w latach 1969-1989.

Jak wygląda wieś dzisiaj?

Nieznajowa dzisiaj

Spacer dawnym wiejskim gościńcem, pomimo pięknej pogody, pobudza do smutnych refleksji. Po dawnej świetności wsi nie zostało nic. Turysta mija nieliczne łemkowskie krzyże i kamienne kapliczki, coraz bardziej odchylone od pionu działaniem sił przyrody. Najczęstszym motywem kapliczek jest ukrzyżowanie, innymi tematami są Święta Rodzina i święty Mikołaj. Łemkowskie krzyże i kamienne kapliczki stawiane były zwykle w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku.

O obecności ludzkich siedzib świadczą zdziczałe drzewa owocowe, które wybujały w miejscach dawnych ogrodów, oraz kamienne piwnice, dziś przykryte grubą warstwą ziemi, niemal niewidoczne. Bez znajomości losów tej doliny, postronny obserwator przeszedłby obok obojętnie, nie domyślając się nawet tragicznej historii Nieznajowej.

Chcąc przypomnieć o niespokojnych losach Łemków, w pięciu dawnych łemkowskich wioskach (Lipna, Nieznajowa, Czarne, Radocyna i Długie) stanęły wyciosane z jodły drzwi. Stoją w szczerym polu, niczym portale do nieistniejącego już świata. Do każdych przybito symboliczne numery domów oraz tablice z informacjami, mapkami i archiwalnymi zdjęciami. Ten sposób upamiętnienia dawnych mieszkańców wymyśliła Natalia Hładyk, absolwentka ASP w Krakowie.

Znamiennym jest fakt, że także drzwi w Nieznajowej popadły w zapomnienie. Postawione w 2008 roku, dziś straszą łuszczącą się farbą. Mapki, zdjęcia i informacje zamieszczone na drzwiach są już niemal niewidoczne, wyblakłe od słońca, rozmyte deszczem. Czy nie podobnie rozmyta, a nawet wyblakła jest nasza pamięć i wiedza o Łemkach i ich tragicznych losach w powojennej Polsce?

W stronę Wołowca lub Czarnego

Jedyny stojący do dziś w dolinie Wisłoki dom pełni obecnie funkcję drogowskazu. Przekraczając potok Zawoja na prawo od domu, czyli na północ, trafimy na trakt wiodący w stronę Wołowca. Cicha, opustoszała polna droga po kilkuset metrach doprowadzi nas do dawnego łemkowskiego cmentarza. Kilkanaście nagrobków stoi tu w absolutnej ciszy, którą przerywa co jakiś czas krzyk orlika wypatrującego ofiary na pobliskim uschniętym drzewie.

Warto przekroczyć na chwilę ogrodzenie i spacerując między kamiennymi grobami zastanowić się, dlaczego tylko tyle pozostało po 70 latach z dobrze prosperującej, ludnej wioski. Nieznajowa to znak ostrzegawczy, niewygodna i bardzo bolesna lekcja, do czego doprowadzić może fala strachu i nieuzasadnionej niechęci wobec mniejszości. Czy to nie dlatego dziś popada w zapomnienie?

Skręcając przy samotnym domu w lewo, na południe, ryzykujemy trudniejszą przeprawę przez rzekę. Nurt jest wprawdzie spokojny, ale potok dość głęboki. Rozważny piechur przemyśli nadłożenie kilkudziesięciu metrów w celu znalezienia dogodnego brodu. Po przekroczeniu rzeki turystę czeka niespodzianka - oto w widłach Wisłoki i Zawoi, ukryty między drzewami stoi kolejny dom, tym razem jakby zamieszkały. Dym z komina i śmiechy na podwórzu nie są widokiem, którego oczekiwać można w tej odludnej dolinie. Robiąca szybkie pranie w Wisłoku kobieta z uśmiechem zachęca do odpoczynku w cieniu chatki. Jesteśmy w schronisku w Nieznajowej.

Chatka w Nieznajowej

Chatka w Nieznajowej pod opieką Stowarzyszenia Miłośników Nieznajowej działa jako schronisko turystyczne od 1989 roku. Otwarta przez całe lato, oferuje bezpłatny nocleg tym nielicznym turystom, którzy zapuszczą się w dzikie rejony doliny Wisłoki. Jedyną formą zapłaty za nocleg będzie pomoc przy pracach domowych: rąbanie drewna czy noszenie wody lub uzupełnienie zapasów świec, worków śmieciowych itp. Szczegóły tutaj.

Szlak rowerowy Beskid Niski
Szlak wielokrotnie przecina wartki strumień. National Geographic uznał trasy rowerowe Beskidu Niskiego za najbardziej atrakcyjne w całej Polsce.

Po nabraniu sił w chatce, podróżnych czeka pełna wrażeń  i wyzwań droga w kierunku Czarnego. Ścieżka kilkukrotnie przecina rzekę, więc po intensywnych deszczach podążanie tym szlakiem może być niewykonalne. Latem, gdy deszcze spadają tu rzadko, stan wody utrzymuje się na tyle nisko, że przez rzekę można przejść suchą stopą skacząc po większych kamieniach.

Przekroczenie rzeki nie będzie też stanowić problemu dla rowerzysty i jeźdźca. Większym problemem może być stromy podjazd na odcinku Czarne - Krzywa, który pozbawi sił nawet najsilniejszego cyklistę i najbardziej wytrzymałego konia. Częste przerwy podczas wspinania się pod górę przeznaczyć można na podziwianie kolejnych drzwi do nieistniejącego domostwa i urokliwego cmentarza w Czarnem.

Czarne
Czarne. To tutaj po wojnie przenieśli się polscy mieszkańcy Nieznajowej. Po Łemkach ani śladu.

Nieznajowa - jak dojechać

  • Autobusem najprościej dojechać z Jasła. Wsiadamy do autobusu relacji Jasło - Grab (rozkład jazdy tutaj) i wysiadamy na przystanku Wyszowatka, ROSTAJNE, SKRZYŻOWANIE. Następnie podążamy drogą polną biegnącą wzdłuż Wisłoki, gdzie kiedyś stały zabudowania wsi Nieznajowa. Trasa jest dobrze opisana i oznakowana.
  • Przez Nieznajową przebiegają też żółte szlaki piesze i konne (Konieczna - Radocyna - Nieznajowa - Wołowiec).
  • Osobiście polecam zwiedzanie doliny (i całego Beskidu Niskiego) rowerem. Wciąż nieucywilizowany, przecinający liczne strumienie, przepiękny widokowo odcinek Rozstajne - Nieznajowa - Czarne będzie silnym punktem każdej wycieczki.

Beskid Niski

Beskid Niski zwiedzałem z przewodnikiem „Beskid Niski dla prawdziwego turysty„. To kraina autentyczna, urzekająca wyjątkowymi krajobrazami, fascynująca nieoczywistą historią, zaskakująca bogactwem architektonicznym lokalnych cerkwi. To mała ojczyzna Łemków, mikroświat pogranicza, mieszanka religii, kultur i historii. Miejsce magiczne, które polecić można wszystkim odrzucającym spłaszczony i ujednolicony obraz Polski pokazywany w telewizji. Watro zdać sobie sprawę, że z takich pozornie nieprzystających do siebie, odmiennych skrawków ziemi uszyta jest dzisiejsza Polska.

A tutaj zapoznać się możecie z całą ofertą wydawnictwa Rewasz: klik. Zachęcam do lektury tego moim zdaniem najlepszego wydawnictwa na polskim rynku.

Podobne wpisy

Determined woman throws darts at target for concept of business success and achieving set goals