Szczebel: Beskid Wyspowy w pigułce.

Fot. Jerzy Opioła, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Jadąc zakopianką z Krakowa na południe, pierwszą poważną górę widać już za Myślenicami. To Szczebel, ciemny, zalesiony szczyt wyrastający na horyzoncie. Im bliżej Lubnia, tym częściej piramidalny, gęsto porośnięty drzewami masyw zasłania słońce. Stanowi on bramę do Beskidu Wyspowego i pokazuje wszystko, co w tych górach najpiękniejsze: niemal dzikie, kręte ścieżki w gęstym lesie, strumienie żłobiące doliny, słoneczne polany, panoramy ze szczytu, skalisty grzbiet, jaskinie i dziką zwierzynę…
Jeśli chcesz poznać Beskid Wyspowy, zacznij od Szczebla. Proponuję ruszyć z Lubnia czarnym szlakiem, bo na tej trasie góra pokazuje wszystkie swoje zalety.
Czarny szlak Lubień -> Szczebel (2:30)
Na wstępie ostrzeżenie: początku czarnego szlaku w Lubniu wcale nie było łatwo znaleźć. W czasie, gdy powstawał ten wpis (2016), trasę niedawno wytyczono od nowa, więc stare mapy już nie pasowały. Wejście było wtedy bliżej miasteczka, przy kościele świętego Jana Chrzciciela, a sama ścieżka była dobrze utrzymana. Gdy tylko wejdziemy do lasu na zboczu Szczebla, trafiamy do innego świata - hałas samochodów cichnie, tłumiony przez gęste drzewa. Po chwili słuch się wyostrza i łapie dźwięki, które na co dzień giną w hałasie cywilizacji: nawoływanie ptaków w wiosennym szale godowym, szum drzew, szmer potoków, brzęczenie owadów.
Wystarczy zejść kilka kroków ze szlaku, by zobaczyć, że zbocza Szczebla to idealne siedlisko dla dzikich zwierząt. Wody jest tu pod dostatkiem dzięki licznym strumieniom, a cechą charakterystyczną Szczebla są stosunkowo głębokie wąwozy, które te strumienie wyżłobiły. Woda w dole jest czysta, ale lodowata - dobra, by uzupełnić zapasy na dalszą drogę, za zimna na umycie rąk i twarzy.
Mimo dostępu do wody i licznych słonecznych polan z bujną trawą w niższych partiach, zima jest dla tutejszej zwierzyny ciężka. Dlatego z dala od szlaków, w pobliżu polan, ustawiono paśniki, które mają pomóc jej przetrwać.
Okoliczni mieszkańcy postawili na zboczu niewielką kapliczkę świętego Huberta. Dochodzimy do niej już kilkanaście minut po wyjściu z Lubnia. Obok stoi kilka prowizorycznych ławek i stolików, a nieco dalej rozciąga się piękna, słoneczna łąka. Ci, którzy po zimie nie są pewni formy, czasem na tym kończą wędrówkę. To dobry pomysł na krótki niedzielny spacer.
My, nastawieni na wspinaczkę, nie zatrzymujemy się przy kapliczce na długo. Droga skręca ostro w górę i zaczyna się najtrudniejszy odcinek - podejście na Mały Szczebel. Wielu turystów łączy czarny kolor szlaku z największą trudnością. W Beskidzie Wyspowym kolor szlaku nie mówi dziś nic o jego trudności. Jednym z bardziej stromych podejść w tym paśmie jest na przykład czerwony szlak z Glisnego na Luboń Wielki.
Zimna Dziura
Stromy odcinek po wystających z ziemi kamieniach jest uciążliwy, a po deszczu także trudny technicznie - łatwo się tu poślizgnąć i nabawić kontuzji. Na Szczebel zabierzcie buty na twardej podeszwie. Mniej więcej w dwóch trzecich podejścia na Mały Szczebel leży największa ciekawostka na trasie, czyli jaskinia Zimna Dziura.
Główna komora schodzi 5 metrów poniżej poziomu szlaku. Ponieważ temperatura w środku jest znacznie niższa niż na zewnątrz, śnieg ma tam ponoć leżeć do późnej wiosny. Nie mogę tego potwierdzić - na początku kwietnia znalazłem w jaskini tylko kilka pustych plastikowych butelek, a po śniegu nie było śladu. Dalsza eksploracja jest bardzo utrudniona: jaskinię szacuje się na 25 metrów długości, ale do korytarzy prowadzą jedynie ciasne szczeliny.
Za jaskinią ścieżka trawersuje zbocze, wijąc się raz w lewo, raz w prawo. Nachylenie jest mniejsze, ale droga znacznie się wydłuża. Mocno spoceni docieramy w końcu na wierzchołek Małego Szczebla.
Mały Szczebel
Mały Szczebel (Mały Strzebel, 771 m) to jeden z czterech wierzchołków masywu. Pozostałe to Czechówka (721 m), Szczebel (Strzebel, 977 m) i Mała Góra (883 m). Odważę się twierdzić, że właśnie Mały Szczebel jest najciekawszym szczytem całego masywu. Jego skalisty grzbiet tylko częściowo przykrywa ziemia, a wystające skały nadają górze dziki, pierwotny charakter. Śmielsi mogą wejść na skałki i zobaczyć panoramę Doliny Kasinianki.
Fotografowie nie muszą ryzykować życia, by ją uwiecznić. Kilkaset metrów dalej w lesie wycięto sporą polanę, przykrytą gęstą siatką, która nie pozwala jej zarastać. Na wysokim maszcie powiewa tradycyjny biało-czerwony wiatromierz, bo to startowisko paralotniarzy. W pogodne dni jest to też najlepszy punkt widokowy na całej trasie. Warto przysiąść na skałce, jakby stworzonej dla zmęczonych turystów, i popatrzeć na rozciągający się krajobraz. Z tej odległości przypomina on nieco powiększoną mapę topograficzną. Domki są kolorowymi punkcikami, żółtawa kreska to droga w stronę Węglówki, a pojedyncze zielone wyspy to kolejne góry Beskidu Wyspowego: Śnieżnica, Lubogoszcz, Lubomir i Kiczora.
Szczebel (Strzebel)
Za Małym Szczeblem wędrujemy dalej granią w stronę głównego wierzchołka. Szeroki, uklepany trakt i lekkie obniżenie terenu sprawiają, że spacer jest bardzo przyjemny. Im bliżej szczytu, tym więcej ludzi na szlaku. Po ostatnim krótkim podejściu naszym oczom ukazuje się niemal piknikowa scena: dogasające, wciąż ciepłe ognisko, które dymi jeszcze na wietrze. Biało-czerwona flaga na szczycie nie zostawia wątpliwości, że wyżej wejść się nie da. Tablica informacyjna z oznaczeniami szlaków i wysokości pomaga się zorientować i zaplanować dalszą drogę. Pośrodku stoi też kamień upamiętniający dwie wizyty Jana Pawła II na Szczeblu.
Dawniej szczyt Szczebla porastał gęsty las i niewiele było z niego widać. Został zagospodarowany i przyciąga tłumy wycieczkowiczów. Wciąż mnie to dziwi: ludzie szukający ciszy, samotności i kontaktu z naturą tłoczą się na samym szczycie, by w zgiełku próbować zebrać myśli i siły na dalszą drogę. Radzę wszystkim, którzy wolą obcować z przyrodą - Mały Szczebel jest zdecydowanie ciekawszy widokowo i nie ściąga aż takich tłumów.
Co jeszcze w Beskidzie Wyspowym
Schroniska Beskidu Wyspowego odwiedzałem z przewodnikiem „Beskid Wyspowy” wydawnictwa Rewasz. Dariusz Gacek opisuje w nim izolowane górskie „wyspy”, tak często pomijane przez turystów i zapominane przez przewodniki. Trudno się z nim nie zgodzić, że właśnie tu można jeszcze znaleźć autentyzm, spokój, puste szlaki, dziką przyrodę i życzliwych ludzi. To niepozorne pasmo kryje liczne jaskinie, jeziorka, strome podejścia, wspaniałe panoramy i tajemnicze, rozległe leśne łąki… Aktualną cenę przewodnika sprawdź u wydawcy.
Jeśli chcesz zobaczyć więcej tej okolicy, zajrzyj do wpisów Najpiękniejsze miejsca w Beskidzie Wyspowym, Luboń Wielki. W Beskidach bywa stromo oraz Schronisko turystyczne Luboń i Kudłacze.
A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY
Więcej tekstów o Polsce, pogrupowanych według regionów: Polska okiem Miszy: góry, szlaki i mniej znane zakątki.